sobota, 25 stycznia 2014

-12, nordik wzdłuż Alei Zwycięstwa i nieplanowany, spontaniczny trucht :) (bo zimno)

ps.  właśnie przeczytałam na blogu NordicwalkingMK Macieja K.,
http://nordicwalkingmk.blox.pl/2014/01/Anomalie-pogodowe-Na-lodowe-podloze-malo-co-pomoze.html
że nie wszędzie Nordic Walking jest, na zimowych chodnikach, tak entuzjastyczny i bezpieczny jak na trasach, którymi ja dziś chodziłam w  Gdańsku. Może to brak odwilży u nas, może brak?  (na szczęście) soli na ścieżkach rowerowych i w parku?, bo u nas trasy, które opisałam przypomniały te śniegowe, fajne ubite ścieżki, które pamiętam z dzieciństwa- ubite, białe, ale nie lodowe, nie zdradliwie śliskie.  Zatem dzięki za czujność i przestrogę Maciek! No i życzę bezpiecznych, dobrych tras! :)

Dziś sprawdziłam, jak maszeruje się trasą wzdłuż ul. 3 Maja i terenem wzdłuż Alei Zwycięstwa.
Korzystając z tego, że trasy rowerowe asfaltowe pokryte są śniegiem, rozpoczęłam marsz na ubitej ścieżce rowerowej nad Dworcem Głównym.


Początkowo chciałam zrobić kilka pętli tam i z powrotem, bo nawierzchnia miała dobra przyczepność, ale było tak pięknie, mroźno i słonecznie, że po minięciu skrzyżowań Błędnika, skręciłam ze ścieżki rowerowej w prawo, na teren byłego Cmentarza i dalej w kierunku Parku Steffensa.


Maszerowało się świetnie, ubitymi  śnieżnymi  drogami, park niemal pusty, prócz jednego biegacza. Jednak ze zdziwieniem dostrzegłam,z e w tym parku ludzie biegają tez na nartach biegowych! Co chwila mijałam radosne osoby. Bardzo mnie to zaskoczyło i uradowało, że tak blisko, w samym Centrum Gdańska są fajne, przystępne dla początkujących i dostępne bez auta tereny płaskie, po których da się rekreacyjnie pobiegać na nartach. Ekstra!
Jako, że zaczął zapadać zmrok, zmieniła się też temperatura, a że zatrzymywałam się by zrobić zdjęcia, z czasem zaczęło mi być troszkę zimno.

Nie miałam w głowie perspektywy użalania się nas sobą ;) - do domu kilka  kroków, ale wspominałam w myśli czytaną wczoraj książkę  I przypomniałam sobie ostatni cytat z książki pt."Jedz i biegaj" (Eat and Run) Scotta Jurka - "bieganie to kontrolowany upadek". Postanowiłam zatem potruchtać z kijami. Przyjęłam drobniejszy krok i pochyliłam się nieco do przodu aby pchała mnie siła grawitacji. To było świetne!  Bo powinniście jednak wiedzieć, że dotychczas, jeśli już musiałam, to biegałam jakby mnie gonił pies na kreskówce i chciał ugryźć w tyłek - czyli jak Jaś Fasola). To było dawno.

 Do biegania sportowego z kijami nordic walking moje 115 cm Exele są zbyt krótkie, ale przy drobnym kroku było świetnie. Nie zmieniało to tempa, bo w tym rekreacyjnym  marszu wahało się ono między 5 a 6 km/h. Ale sporą część drogi powrotnej przebiegłam drobnym krokiem. Wystarczało to do bardzo skutecznego rozgrzania się. Jestem zadziwiona, że przyszło to tak naturalnie... W ten sposób chyba zacznę... zaczęłam? ...biegać zatem?

Mam też plan by uszyć długi pokrowiec na kije, które mogłabym zawieszać przez ramię, jak łuk, na plecach, a wtedy dowolnie mogłabym zmieniać techniki podczas treningu i wracając z nordiku, gdy nawierzchnia nie będzie już tak przyjazna do wbijania grotów - biec truchtem.
Nigdy wcześniej o tym tak nie myślałam. Od biegania zawsze mnie mdliło, bo miałam kiedyś wstrząs mózgu i wylew podczaszkowy, a od tego czasu, większość aktywności wymagających regularnych wstrząsów powodowała u mnie niedyspozycje i mdłości.

 Jednak pierwsza książką o bieganiu, jaka przeczytałam i jaka została mi w sercu,  jest Ukryta Siła - Rich Rolla.Ogromne wrażenie zrobiła na mnie. (Finding  Ultra). Przeczytałam ją jednym tchem w podróży.
Polecam Wam recenzję tej książki na blogu Vege Runners:
http://www.vegerunners.pl/2013/12/ukryta-sila/
Moje wspomnienia z biegania dotyczyły szkolnego koszmarku sprintu na 100m, gdzie notorycznie zwalniałam widząc metę :/... (Może nie wracać do tego lepiej ;) Ale dopiero myślenie o rozłożeniu sił na długie dystanse, odblokowało moje przesądy na temat biegania. Dlatego dziś po prostu spróbowałam przebyć kawał trasy truchtem. Bo miałam ochotę zobaczyć jak to jest, gdy się biegnie w swoim tempie.
Myślę, że jest DOBRZE.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz