2,5 KM
Dziś rano wstałam i padało, a miałam nadzieję, że nie będę musiała moknąć. Ale zanim się ubrałam, przestało. Pogoda jak na grudzień 2014 - sami wiecie - plus 8 C. Wyruszyłam rowerem, bo plan miałam taki: wybić się poza ryk skrzyżowań, rozgrzać jazdą, a potem przypiąć rower gdzieś na trasie i zrobić próbne kółko nordic walking przy Redutach i wokół Opływu Motławy.
Na Endomondo mapka:
http://www.endomondo.com/workouts/
Chciałam sprawdzić czy to miejsce nadaje się na codzienne treningi. Dojechałam, przypięłam rower do barierki na pierwszym moście, założyłam kije i ruszyłam. Na początku założyłam "kopytka" ale już po kilkunastu krokach irytowało mnie ich ślizganie się na asfaltowej nawierzchni mostu, mokrej, usianej piaskiem.
Byłam nieco rozgrzana jazdą na rowerze, nie wiało mocno, pogoda przyjemna....Jednak idąc po drugiej stronie Opływu Motławy widziałam, że osoby (z piwem) przechadzające się tamtejszą trasą, nieco interesują się moim starym rowerem pozostawionym na moście (przypiętym tylko na linkę - ale u-lock będzie nabyty murowane). Ale cóż - szłam dalej, do drugiego mostu, mając nadzieję, że mimo iż stracę sprzęt z oczu, to że go jednak tego dnia nie ukradną. Co do tej trasy, nawierzchnia w całości tej trasy wyłożona jest kostką brukową, czasem grot wbija się w szczelinę a czasem ślizga po kostce - no, nie jest to na treningu nordic walking przyjemne, gdy nie można się wybić. Raz po raz uciekała mi to jedna ręka w tył, to druga. Nie to, że marudzę, tyle, że wtedy to już lepiej po prostu biegać (czy truchtać), a nie udawać, że to nordic walking.
Maszerowałam jednak dalej i dostrzegłam wydeptaną ścieżkę w trawie, nieco poniżej wykostkowanego wału. Zeszłam na tę ścieżkę - od razu było lepiej- szybszy krok, porządne odbicie, czuć mocno różnicę ale teren podmokły, namokły...Nie dość, że ślisko, to po prostu zdradliwie i grząsko. Co innego na rajdzie takie warunki...
Kawałek szłam tamtędy ale ścieżka i tak zawsze wracała na betonowe płytki. Dotarłam do drugiego mostu, przy Reducie Dzik. Przeszedłszy dalej, znów próbowałam dostać się niżej, na trawiasty grunt, lecz niestety- właściciele czworonogów nie sprzątają jeszcze po swoich zwierzakach - nawet kilka kroków po zielonej trasie po tej stronie Opływu, tej bliżej miasta, nie było możliwe.
Cóż - wiedziałam już, że ta trasa nie spełni moich codziennych potrzeb. Może jestem rozpieszczona trasami z Torunia? Tam nordic walking było naturalnym wyborem, duża dostępność tras, blisko domu. W Gdańsku zdecydowanie łatwiej jest uprawiać jazdę na rowerze. Starałam się zatem, wśród tych użalających się nad sobą ;) rozważań, dotrzeć, po chodniku, hałasując grotami, do mostu, gdzie zaparkowałam rower. Na szczęście był tam, gdzie go zapięłam. Niestety teren przy Redutach, mimo zagospodarowania go przez Miasto i mimo, że jest to piękny teren - ale nadaje się bardziej do rekreacyjnej jazdy rowerem, do biegania, lub do spaceru...Na porządny trening nordic walking się nie nadaje, że względu na brak naturalnej nawierzchni na całości trasy - brak możliwości wbicia grotów i porządnego odbicia się na kijach podczas marszu, ogólnie amortyzacji i niewykorzystanie zalet kijów z włókna węglowego, które mają skutecznie amortyzować a nie służyć za gadżet. Ale widoki - piękne! I ta trasa na pewno nadaje się na "spacerowy" nordic walking.
Wsiadłam zatem na rower, zmieniłam typ aktywności na Endomondo i wyruszyłam w drogę powrotną. Powrotna jest pod górkę, no i trafiłam na "czerwoną falę": łącznie, na dystansie ok 1,8 km jest tam 8 przejazdów (niektóre skrzyżowania dzielone światłami na 2) z organizacją świetlną, tym samym stałam na światłach, w smrodzie spalin (naprawdę odwykłam od tego, że aż tak zanieczyszczone jest Śródmieście) nieproporcjonalnie długo w stosunku do średniej przyjemności nordikowego treningu na świeżym powietrzu nad Motławą i przy Redutach. Całkiem fajnie nad Motławą wieje, jest miłe powietrze, nie słychać zgiełku - ale za to jak się wraca, to szczególnie dotkliwe jest tkwienie na tych wszystkich "czerwonych" wśród 4 pasmowych tras głównej przelotówki przez Gdańsk.
Nie ukrywam - odczułam trochę zawodu, ponieważ spełniała wszystkie inne warunki - jest blisko, cicho, wietrznie, mało ludzi, fajna pętla, możliwość podbiegów na Redutę Gertrudy...Cóż pewnie jeszcze czasem tam zajrzę, ale póki co kolejny trening będzie w "parczku" przy domu i na Fortach. Może da się bez dojeżdżania rowerem, a jak odpowiednio wcześnie o świcie, to zdążę zanim ruszą korki...
W planach mam by kilka razy w tygodniu, rano robić między 4 a 6 km treningu nordikowego. Na mapce Endomondo wyliczyło, że trasa Redutami "od mostu do mostu" to 2,4km - czyli powinnam przejść 2 pętle aby zrobić to co zamierzam.





