poniedziałek, 30 grudnia 2013

Poszukiwanie dogodnych tras na nordik

Hm...Ostatnio czytałam na blogu kolegi, że w Trójmieście nie tak łatwo jest nordikować gdy się mieszka na wielkim osiedlu, bo po prostu brak dogodnych tras. Cóż w Śródmieściu jest podobnie...Na razie jeżdżę sobie rowerem, aby posprawdzać jak wygląda dane miejsce, bo to co pamiętam z młodości (Forty, Reduty, plaże, parki) to teraz już inaczej wszystko wygląda. Znalazłam obok domu kilka parczków, no ale ma się to nijak do lasu, w którym trenowałam w Toruniu. Jeden ma ścieżkę żwirowo-kostkową, dalszy - na Fortach piaskowo-trawiaste ścieżki.
Tyle, że na mapce to wszystko wygląda płasko, a wiadomo że Góra Gradowa jest wysoko :) i nie każdą ścieżką da się tam przejść, bo są bardzo strome niektóre zupełnie w krzakach...Wiadomo, że na te codzienne kilometry szuka się ścieżki do której nie trzeba najpierw dojeżdżać autobusem, albo maszerować wśród spalin...
Także trochę przypomniałam sobie na rowerze jak to jest w Gdańsku i czemu tak byłam zachwycona Toruniem pod względem naokólnej dostępności lasów. Ale też nie marudzę - na pewno znalazłam miejsca koło domu, gdzie można i o świcie i wieczorem zrobić te swoje 4-6 km nordiku. A na dłuższe marsze - cóż...taki urok Trójmiasta :)  Czasem się zastanawiam czy można popylać na kijach drogą rowerową? Biegacze biegają...Może wieczorami, jak mniejszy ruch?
Najbardziej jednak smucie mnie to, ze nie można swobodnie zostawić roweru przypiętego by nie ukradli...Wtedy można by podjeżdżać rowerem z kijkami, robić trening i wracać na rowerze. Będę szukać fajnych parkingów strzeżonych, gdzie można przypiąć rower i iść bezpiecznie na trening...Zakładam też, że do mojego roweru- staruszka-Holendra, nikt się nie przyczepi jak będzie miał U Lock, bo jego wartość to 150zł - mniej niż zapięcie i fatyga ;)

niedziela, 29 grudnia 2013

Rowerem na Krępiec, grupa BikeVege na Endomondo

Zawsze byłam ciekawa co jest dalej za gdańskimi Fortami w głąb lądu. A się okazuje, że ogródki działkowe, i całkiem nie taka zła asfaltówka na małe przejażdżki rowerem, wzdłuż trasy autobusu. Na pewno tam mniejsze spaliny niż wzdłuż Kartuskiej, lub w stronę morza przy Czołgu. Całkiem znośny teren na "bezmyślny" trening rowerem na co dzień. Psów mało, a jak szczekają to raczej te mieszkające na mijanych posesjach. Policję również mijałam, zatem teren raczej nie zapuszczony.

Trening udany, wiadomo jaka jest zima w tym roku...Można jeździć nawet "staruszkiem Holendrem" i za bardzo się go nie zdewastuje...

Pod koniec jednak zerwał się wiatr (chyba zapomniałam, że jadę na Pomorzu) i było trochę ciężej wrócić, do tego trochę mżyło i było ciemnawo już.
Jedyne co nie jest fajne w tej trasie, to na 9/10 kilometrze przejście przez tory na ul. Niwki - przeszłam nielegalnie, wydeptaną drogą...Ale następnym razem trzeba to inaczej rozwiązać - albo wcześniejszym wiaduktem, górą, albo wcześniej zrobić pętlę.

Na Endomondo można zobaczyć trasę KLIK
Dołączyłam do grupy BikeVege na Endomondo :) KLIK


A po powrocie pyszny szejk z passiflory i sezamu, oraz ciepły basmati (zamiast kaszy jaglanej i  dla odmiany od brązowego ryżu na co dzień) z daktylami i żurawiną na cykoriowych płatkach...Om, nom, nom....Pychusia :)

wtorek, 15 października 2013

Witajcie, czas się ogarnąć i zaplanować treningi Vege Nordic Walkers na Endomondo

No :)  To założyłam nowego bloga, w którym opiszę dalsze treningi nordic walking i rowerowe po mojej przeprowadzce z kujawsko-pomorskiego do rodzinnego pomorskiego. Po remoncie w mieszkanku Exele mają w końcu porządne, dostępne i wygodne miejsce honorowe :)

Mój stary blog to Wiślankowe spacery z kijkami - tam opisałam jak zaczęłam marsze nordic walking i schudłam w sumie ze 25 kg...

Bloga o rekreacji piszę dla siebie, motywacyjnie ale także by pokazać jak o wiele szybciej zaczęłam odzyskiwać zdrowie po przejściu z kuchni wegetariańskiej na  kuchnię roślinną (wegańską). Jest wiele stron o wyczynowych sportowcach - weganach ale ten blog będzie o rekreacji ruchowej: o nordic walking, jeździe rowerem, spacerach, marszach oddechowych, wieczornej jodze, basenie i o morsowaniu w morzu :)

Czas się wziąć za siebie, bo po schudnięciu 23 kg, od dwóch lat nie trenowałam regularnie i bardzo mi tego brakuje.
Generalnie wyniki mam dobre- ostatnio przeszłam 12 km (Brzeźno- Sopot- Brzeźno), tak bez przygotowania...Na drugi dzień bolały mnie mięśnie, i trochę kolano bo brzeg morza był krzywy a szłam rozmawiając z przyjaciółką ale to był zwykły ból a nie kontuzja. Na drugi dzień przeszło. Pamiętam jak dawniej było moim rekordem ...3 km. Ale wtedy ważyłam 96 kg!
Teraz ważę około 74/6 kg i przede mną jeszcze 10 kg do zrzucenia i zastąpienia ich mięśniami ;)
Mam nadzieję, że pomogą mi w tym pyszne szejki z surowych warzyw i owoców, dobre jarzyny i owoce, kasze, ryże, zboża,  warzywa strączkowe, orzechy, migdały, pestki oraz olej lniany budwigowy. No i woda, która jest podstawą. I suplementacja B12. To tak w skrócie  - co jem.

Na nordik na razie chodzę raz w tygodniu, z przyjaciółką, około tych 12 km - plażą albo po lesie...Ona z kolei trenuje bieganie wg Galloweyów. Podziwiam i trzymam kciuki!
Mam zamiar dołączyć do tych naszych cotygodniowych marszów nordic walking, moje codzienne poranne przejażdżki rowerem ok 10  km.  A potem dodać do nich marsze na kijkach 6 km, a rower - 4 km.

Na razie odgrzebałam sportowe ciuchy - dobre legginsy, termiczna bielizmę, rekawiczki do kijków, no i buty do nordiku - z zadartym czubkiem i dużą piętą. Przez te dobrych kilka lat już mniej więcej wiem, jak się dobrze ubrać na trening, ale tutaj w pomorskim dużo bardziej wieje ...więc też czapki lub opaski na uszy się przydają.

No zobaczymy, jak to tutaj pójdzie. Dawniej las miałam 5 minut od domu, teraz jest inaczej...No ale nie narzekam, w zamian za to jest w końcu...morze :)
pozdrawiam wszystkich którzy postanowili się ruszyć i wziąć za siebie,
nie ma to jak endorfinowa euforia po marszu :)
zou

ps. Jeśli ktoś ma ochotę dołączyć do Vege Nordic Walkers, to zapraszam na Endomondo  KLIK